Złoto świeci coraz mocniej...
21 marzec 2019

Popyt na złoto stymulowany przez banki centralne i przemysł jest coraz większy. Konkurencja ze strony kryptowalut niemalże przestała istnieć. Jeśli w tym roku siłą rozpędu kurs przebije wyraźnie poziom 1 380 dol. za uncję, złoto powróci na tron

 

Od początku września 2018 r. do początku lutego 2019 r. złoto wyceniane w dolarach podrożało o 10 proc., docierając w okolice 1 300 dol. za uncję. To jeden z najlepszych okresów dla tego kruszcu w ostatnich latach. Problem w tym, że poprzednie tego typu kilkumiesięczne rajdy z lat 2014–2017 szybko się kończyły i Król Metali znów wchodził w trend spadkowy. Po raz ostatni złoto było powyżej granicy 1 380 dol. za uncję na początku 2013 r.

Na analitykach największe wrażenie zrobiło notowanie złota w ostatnim tygodniu stycznia, kiedy podrożało o 2 proc., z okolic 1 300 dol. do 1 330 dol. za uncję. „Ponad dwuprocentowa zwyżka notowań złota w ciągu zaledwie tygodnia jest na tym mało zmiennym rynku widywana bardzo rzadko” – pisała Dorota Sierakowska, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, w raporcie surowcowym.

 

Łagodniejący FED

 

Czy dynamiczny rajd cenowy złota z końca stycznia wróży jego powrót do łask? Wiele na to wskazuje, bo nie przez przypadek nastąpił on po pojawieniu się sygnałów ze strony amerykańskiej Rezerwy Federalnej, świadczących o tym, że okres zacieśniania polityki pieniężnej dobiegł końca. „FED potwierdził swoje gołębie nastawienie do polityki monetarnej w bieżącym roku, a usunięcie z jego oficjalnych planów założenia o możliwości dalszych podwyżek stóp procentowych świadczy o tym, że najprawdopodobniej ścieżka ich wzrostów w USA już się zakończyła. A to jest czynnik, który negatywnie wpływa na perspektywy amerykańskiego dolara, tym samym pozytywnie odbija się na notowaniach złota” – stwierdziła Sierakowska w raporcie.

Jakby tego było mało, pojawiają się inne czynniki, które powinny wspierać cenę złota. – Biorąc pod uwagę brexit, wojny handlowe i symboliczny wzrost gospodarczy, może się okazać, że nadchodzący rok będzie wręcz rekordowy dla tego metalu – mówi „Gazecie Bankowej” Marta Bassani-Prusik, dyrektor działu produktów inwestycyjnych w Mennicy Polskiej.

Bank HSBC podniósł prognozę dotyczącą średniej ceny dolarowej za żółty kruszec w 2019 r. do poziomu 1 314 dol. za uncję. – Decyzję tę bank podjął ze względu na coraz większe obawy inwestorów o ich kapitał. Rosnąca niestabilność finansowa i niepewność gospodarcza według analityków HSBC wpłynie na wzrost zainteresowania lokowaniem pieniędzy w złoto – tłumaczy Bassani-Prusik. – Podobnego zdania są eksperci z BlackRock, którzy uważają, że najlepszym zabezpieczeniem kapitału w 2019 r. będzie inwestycja w kruszce, bo gospodarka globalna spowalnia, a trend wzrostowy na rynku akcji stoi pod coraz większym znakiem zapytania – dodaje.

Zdaniem Arkadiusza Bebela, zarządzającego funduszem Quercus Gold, dynamiczne wzrosty ceny złota z ostatnich tygodni mogą być spowodowane większą zmiennością cen akcji. – Z drugiej strony w lutym 2018 r. zmienność też była wysoka, ale nie wpłynęło to pozytywnie na cenę złota – wskazuje Bebel. Dodaje jednak, że obecnie jest więcej czynników windujących w górę popyt na złoto, jak wspomniana już coraz bardziej gołębia polityka FED czy śmiesznie niskie koszty wydobycia kruszcu.

Do innych czynników zwiększających popyt na złoto można zaliczyć duże zainteresowanie zakupami ze strony banków centralnych. W 2018 r. było ono największe od lat – banki zakupiły prawie 652 tony złota, o 74 proc. więcej niż w 2017 r. Zobaczymy, czy tak duży popyt z ich strony pojawi się również w 2019 r. Poza tym obserwuje się powrót do gry rynku indyjskiego. Jak wiadomo, Hindusi lubują się w złocie, a szczególnie duże zakupy robią przed sezonem ślubów.

Poza tym kryptowaluty zawiodły inwestorów, co jest dobrą informacją dla złota. Na przełomie 2017 i 2018 r. z hukiem pękła bańka spekulacyjna na Bitcoinie i innych walutach wirtualnych. Od tamtego czasu ich kursy poszły w dół o mniej więcej 80 proc. i nie mogą się podnieść. – W ostatnich latach wiele mówiło się o różnych kryptowalutach w kontekście tego, czy zastąpią złoto jako tak zwana bezpieczna przystań. Na razie to nie nastąpiło i zakładam, że jeszcze przez wiele lat złoto będzie traktowane jako jedyne prawdziwe safe heaven, obok franka szwajcarskiego – wskazuje Arkadiusz Bebel.

 

Znów jest popyt

 

Trendy na polskim rynku złota są bliźniaczo podobne do tych, które panują na świecie. – Popyt na złoto w I połowie 2018 r. w Polsce podążał za trendami światowymi. Było to najgorsze półrocze od 10 lat. Końcówka roku była znacznie bardziej interesująca, a popyt powrócił do poziomu z 2017 r. – mówi Marta Bassani-Prusik z Mennicy Polskiej.

Robert Śniegocki z grupy Goldenmark potwierdza, że polski rynek jest bardzo mocno powiązany ze światowymi trendami. – Szacujemy, że całkowity wolumen sprzedaży na polskim rynku złota w 2018 r. mógł być nawet o 20 proc. mniejszy w stosunku do roku 2017. Warto zauważyć, że spadek wolumenu był związany ze wstrzymaniem zakupów przez część dużych inwestorów, podczas gdy liczba mniejszych transakcji i klientów indywidualnych wzrosła – informuje Śniegocki.

Tylko złoto fizyczne jest w Polsce zwolnione z podatku VAT, więc właściwie tylko ten kruszec jest brany pod uwagę przez inwestorów. – W Mennicy Polskiej sztabki cieszą się większą popularnością niż monety bulionowe. Sztabki stanowią ok. 80 proc. sprzedaży produktów inwestycyjnych, a monety tylko ok. 20 proc. – zdradza Bassani-Prusik.

Zdaniem Śniegockiego odbicie popytu na rynku światowym będzie rzutowało na polski rynek w 2019 r. – Przewidujemy, że w bieżącym roku polski rynek złota utrzyma wzrost liczby klientów i transakcji, który jest widoczny od wielu lat. Zakładamy, że wzrośnie także wolumen sprzedaży ze względu na powrót aktywności większych inwestorów – podsumowuje ekspert grupy Goldenmark. Niestety żadna instytucja nie publikuje raportu podsumowującego wartość polskiego detalicznego rynku złota, a mennice nie chcą podawać dokładnych danych o sprzedaży.

 

Siła rozpędu

 

Czego można się więc spodziewać w 2019 r. po złocie? Czy wreszcie przebije się przez mocny opór w okolicach 1 380 dol. za uncję? – Przewidywania odnośnie do całego roku tradycyjnie są bardzo różne, jednak nie brakuje analityków, którzy wskazują wysokie pułapy cenowe. Przykładowo jeden z większych brokerów z Londynu Sharps Pixley ocenia, że w 2019 r. złoto może osiągnąć cenę 1 410 dol. Patrząc na obecne otoczenie i wszystkie czynniki, utrzymanie trendu wzrostowego wydaje się najbardziej prawdopodobne – uważa Robert Śniegocki, ekspert grupy Goldenmark.

Według Bebela, patrząc na cenę złota w długim terminie, trzeba nieuchronnie dojść do wniosku, że obecnie nie jest ono drogie. – Biorąc pod uwagę, ile pieniędzy dodrukowano od kryzysu w 2008 r., wydaje się, że fizyczne aktywo, takie jak złoto, zachowywało się relatywnie słabo na przykład w stosunku do nieruchomości. Wydaje się, że mogłoby być nawet kilkadziesiąt procent droższe. Jest to szczególnie prawdopodobny scenariusz, gdyby koniunktura na rynkach akcji się zepsuła – wskazuje zarządzający Quercus TFI.

 

Czy fundusze ruszą na zakupy?

 

Przełamanie przez kurs złota bariery 1 380 dol. za uncję miałoby duże znaczenie w kontekście aktywności na rynku inwestorów instytucjonalnych. W 2018 r. globalny popyt na kruszec ze strony funduszy ETF spadł aż o 67 proc., do ledwie 69 ton. To wyraz zniechęcenia inwestorów wieloletnią konsolidacją kursu złota w szerokich widełkach 1 200–1 400 dol. za uncję.

– Inwestorzy z reguły patrzą na historyczne stopy zwrotu przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Popyt ze strony funduszy ETF jest cały czas niski. Natomiast jeśli na rynkach akcji zapanuje permanentny rynek niedźwiedzia, to oczekuję, że stopy zwrotu z inwestycji w złoto będą wyższe niż stopy zwrotu z inwestycji w akcje, co może nakłonić inwestorów do kupna ETF-ów z ekspozycją na złoto – uważa Arkadiusz Bebel.

Robert Śniegocki wskazuje, że w grudniu 2018 r. fundusze hedge zaczęły kupować kruszec, po sześciu miesiącach wyprzedawania go. – To dość istotna informacja, która może zwiastować dalsze trendy – uważa ekspert firmy Goldenmark.

„Złoto powraca do gry, a inwestorzy na nowo interesują się tym kruszcem ze względu na niepewną przyszłość globalnej gospodarki. Złoto, jako tzw. bezpieczna przystań, staje się na nowo atrakcyjnym dodatkiem do portfela. I to właśnie ta myśl może stanowić w największym stopniu wsparcie dla cen złota. Warto jednak mieć na uwadze także to, że fundamenty rynku tego kruszcu są chwiejne, a duża produkcja ogranicza potencjał wzrostowy notowań złota” – podkreśliła w swoim raporcie Dorota Sierakowska.

 

 

Piotr Rosik, "Gazeta Bankowa"

Newsletter